O wszystkim (Reklama: ,)
Gdy przejeżdżali obok kilku gapiów, którzy zebrali się na skraju ulicy i z nie skrywanym zainteresowaniem przyglądali się radiowozowi, Decker myślał bezustannie, z napiętymi mięśniami, czy ktoś z tego tłumu nie stanowi dla niego zagrożenia. Gdy pan mieszkał w Aleksandrii, w Wirginii, jak się nazywała agencja handlu nieruchomościami, dla której pan pracował? spytał Esperanza. Agencja RawleyHackman. Pamięta pan ich numer telefonu? Nie używałem go chyba od roku, ale sądzę, że tak. Decker udał, że szuka w pamięci, i podał numer, który Esperanza zapisał. Jednak nie widzę powodu, żeby ich w to mieszać. To tylko rutynowe sprawdzenie wszystkich danych. Sierżancie, przez pana zaczynam się czuć jak kryminalista. Przeze mnie? Esperanza popukał palcami w kierownicę. Jeśli przypomniałoby się panu coś, czego mi pan nie powiedział, będę w pańskim domu. Decker, wyczerpany, zamknął za sobą drzwi domu Beth i oparł się o nie. W napięciu wsłuchiwał się w spokój glinianych ścian. Natychmiast poszedł do salonu i podniósł słuchawkę telefonu. W normalnych okolicznościach poczekałby, aż nadarzy się sposobność, by skorzystać z automatu, ale nie mógł sobie pozwolić na dalszą zwłokę, a poza tym, to już nie były normalne okoliczności.

