Gdy Sanchez skręcał wSt MichaePs Drive, kierując się do szpitala, Decker spojrzał przez tylne okno, żeby sprawdzić, czy ktoś za nimi jedzie. Nerwy? spytał Sanchez. Przez Esperanzę boję się cienia. A pan nie jest zdenerwowany? Teraz wydaje mi się pan trochę potężniejszy, niż gdy widzieliśmy się pierwszym razem. Coś mi się wydaje, że pod mundurem ma pan kamizelkę kuloodporną. Nosimy je cały czas. Oczywiście wierzę w to. Przed szpitalem Sanchez nie zatrzymał się na parkingu, lecz przed bocznym wejściem i rozejrzał się, zanim oznajmił, że można bezpiecznie wysiadać. Na trzecim piętrze potężny policjant podciągnął pas z bronią i stanął na warcie przed pokojem Beth, a Decker wszedł do środka. Jak się czujesz? Decker przyglądał się Beth leżącej w szpitalnym łóżku. Serce przepełniało mu współczucie i żal. Znów zaczął się obwiniać, że pośrednio jest odpowiedzialny za to, co się stało. Beth zdołała się uśmiechnąć. Trochę lepiej. Wyglądasz znacznie lepiej. Decker pocałował ją w policzek starając się nie potrącić temblaka na jej prawym ramieniu.

(Reklama: , e-mailing )