Była niemal 9.30. Ostatnie dwie godziny spędzili na posterunku policji. Teraz Esperanza odwoził go do domu. Przepraszam za te niewygody powiedział detektyw ale sędzia śledczy sprawdzi, czy wyeliminowałem wszystkie, nawet najbardziej bzdurne możliwości. Decker starał się nie zdradzić ze swoimi obawami. Był zatrważająco pewien, że zagrożenie wcale nie minęło, mimo że zastrzelił czterech mężczyzn, którzy dokonali zamachu. Musiał się dowiedzieć, kto i dlaczego ich przysłał. Był przekonany, że inna drużyna zamachowców już go obserwuje. Gdy minęła ich furgonetka z ekipą wiadomości telewizyjnych, prawdopodobnie filmowali dom, Decker pomyślał, że nie będzie w tym nic podejrzanego, jeśli się odwróci i popatrzy, jak auto znika u wylotu ulicy. Taka taktyka była dobrym sposobem sprawdzenia, czy nie jest śledzony, bez jednoczesnego prowokowania dalszej dociekliwości Esperanzy. Na przykład istnieje taka bzdurna hipoteza, że Stephen Decker jest handlarzem narkotyków, który zdecydował się odciąć od swoich przyjaciół powiedział Esperanza.

(Reklama: , crm )